W związku z ogromem cielęciny, który okupuje naszą zamrażalkę, postanowiłam robić coś z jego częścią. Aktualnie mój Tato jest na etapie „nic lepsiejszego niż jarzyny z ryżem”, więc mój pomysł na cielęcinę z ryżem i jarzynami przyjął niemal z oklaskami. Właściwie ryż to też jarzyna, prawda? „Ryż z jarzynami” to określenie ze znanej i lubianej serii „masło maślane”, czyż nie? Z pewnością kognitywiści mają swoje zdanie na ten temat, ale jako radosna literatka wolę go nie poznawać.
Cielęcina z ryżem i jarzynami
- cielęcina
- ryż sypki
- warzywa (wedle gustu, u mnie mieszanka warzywna z ryżem, w skład której wchodziło trochę papryki, troszkę pieczarek, troszkę groszku, troszkę kukurydzy, więc dodałam duuuużo startej marchwi i duuuużo zielonej fasolki szparagowej)
- cebula, czosnek
- przyprawy (Wedle gustu. Przecier pomidorowy i sos sojowy obowiązkowo, sól, curry; znalazłam prehistoryczną przyprawę do kuchni chińskiej, wygrzebałam z dna szafki sos chili, który sprawił, że nie musiałam już (w)pieprzyć)
- olej do smażenia
- kielonek wódki
Cielęcinę podsmażamy. W trakcie smażenia dolewamy kielonek wódki (nie w celu wzmocnienia potrawy o procenty, bo te i tak wyparują. Wieść gminna niesie, że dodanie alkoholu sprawia, iż mięso mięknie szybciej. Rzeczywiście, zmiękło. Nie wiem jednak, czy to zasługa delikatnego mięsa czy alkoholu. Może obydwu?). Gdy mięso ładnie się już przyrumieni, dodajemy pokrojoną cebulę i czosnek oraz ryż sypki (myślę, że ok 1,5 szklanki wystarczy). Kontynuujemy smażenie. Gdy ryż utraci swoją szklistość a cebula przeciwnie, zeszkli się(lub, jak u mnie, nieco się przypalą khy khy) dorzucamy warzywa oraz wlewamy tyle wody, ile ryżu dodaliśmy. Jeśli warzywa były mrożone, grzejemy mocno aż się rozmrożą, następnie przykrywamy naczynie i dusimy na wolnym ogniu aż ryż zmięknie, od czasu do czasu mieszając.
Następnie do smaku doprawiamy wymienionymi wyżej przyprawami.
I to by było na tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz