Gawiedzi bardzo smakowało, chociaż z powodu błędu na linii człowiek-człowiek nie miałam podanej w przepisie skórki pomarańczowej (tylko taką już krojoną, chyba kandyzowaną) przez co nie było tak bardzo pomarańczowe.
Przepis jest kropka w kropkę przepisany z gazety, moje uwagi pojawią się na końcu
Pomarańczowa
Składniki:
- szklanka mąki pszennej
- szklanka mąki ziemniaczanej
- 15 dag masła
- 2 jajka
- 1/2 szklanki mleka
- 1/2 torebki proszku do pieczenia (miałam z tym spory problem, ile to będzie pół, sypałam więc na oko)
- skórka otarta z pomarańczy
- puszka mandarynek (one małą są)
- 3/4 szklanki cukru
- zapach pomarańczowy (tego nie miałam)
- cukier puder do posypania
- tłuszcz i bułka tarta do formy
4. Formę z kominem obficie nasmaruj tłuszczem, wysyp bułką taartą. Napełnij przygotowanym ciastem, wyrównaj wierzch.
5. Ciasto wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 50-60 minut w temperaturze 185 st. Gotowe ciasto ostudź w formie. Wytrząśnij z formy. Oprósz cukrem pudrem. Ewentualnie udekoruj cząstkami pomarańczy lub mandarynek oraz kwiatami.
A teraz pięć groszy ode mnie. Te 50-60 minut to zdecydowanie za długo.Trochę za mocno się spiekło. Następnym razem skrócę czas pieczenia.
Zamiast cukru pudru zrobiłam polewę lukrową (nieco nieudaną bo za rzadką, jednak nie wdawajmy się w szczegóły) i udekorowałam tą krojoną skórką. Wrzuciłam jej też trochę do samego ciasta, ale gdzieś się zgubiła chyba, bo nie było jej prawie czuć podczas jedzenia.
No, to chyba by było tyle.
Chciałam jeszcze zrobić zdjęcie rozkrojonej babie, ale niestety strasznie kradną, nie zdążyłam.
Btw. może wyjdę na ignorantkę, ale dekorować babkę kwiatami?!







