wtorek, 13 kwietnia 2010

Babka pomarańczowa

Przepis na dzisiejsze ciasto, stworzone w ramach Wielkanocy, pochodzi z Pani Domu (3/2010, 62 przepisy!!)
Gawiedzi bardzo smakowało, chociaż z powodu błędu na linii człowiek-człowiek nie miałam podanej w przepisie skórki pomarańczowej (tylko taką już krojoną, chyba kandyzowaną) przez co nie było tak bardzo pomarańczowe.



Przepis jest kropka w kropkę przepisany z gazety, moje uwagi pojawią się na końcu

Pomarańczowa

Składniki: 
  • szklanka mąki pszennej
  • szklanka mąki ziemniaczanej
  • 15 dag masła
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 torebki proszku do pieczenia (miałam z tym spory problem, ile to będzie pół, sypałam więc na oko)
  • skórka otarta z pomarańczy
  • puszka mandarynek (one małą są)
  • 3/4 szklanki cukru
  • zapach pomarańczowy (tego nie miałam)
  • cukier puder do posypania
  • tłuszcz i bułka tarta do formy 
1. Miękkie masło utrzyj na krem z cukrem. Ucierając, dodawaj po żółtku. Następnie dalej ucierając, stopniowo wsypuj mąkę pszenną (łyżkę mąki zachowaj) wymieszaną z proszkiem do pieczenia i dolewaj mleko. Wsyp mąkę ziemniaczaną i cukier waniliowy oraz skórkę otartą z pomarańczy, dodaj kilka kropelek zapachu.
2. Z białek ubij sztywną pianę (piana szybciej się ubije, jeśli do białek dodasz kilka kropelek soku z cytryny) i ostrożnie połącz ją z ciastem.
3. Osącz mandarynki z puszki. Wymieszaj z odłożoną mąka i włóż do ciasta. Ponownie ostrożnie wymieszaj.
4. Formę z kominem obficie nasmaruj tłuszczem, wysyp bułką taartą. Napełnij przygotowanym ciastem, wyrównaj wierzch. 
5. Ciasto wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 50-60 minut w temperaturze 185 st. Gotowe ciasto ostudź w formie. Wytrząśnij z formy. Oprósz cukrem pudrem. Ewentualnie udekoruj cząstkami pomarańczy lub mandarynek oraz kwiatami.

A teraz pięć groszy ode mnie. Te 50-60 minut to zdecydowanie za długo.Trochę za mocno się spiekło. Następnym razem skrócę czas pieczenia.
Zamiast cukru pudru zrobiłam polewę lukrową (nieco nieudaną bo za rzadką, jednak nie wdawajmy się w szczegóły) i udekorowałam tą krojoną skórką. Wrzuciłam jej też trochę do samego ciasta, ale gdzieś się zgubiła chyba, bo nie było jej prawie czuć podczas jedzenia.
No, to chyba by było tyle.
Chciałam jeszcze zrobić zdjęcie rozkrojonej babie, ale niestety strasznie kradną, nie zdążyłam.
Btw. może wyjdę na ignorantkę, ale dekorować babkę kwiatami?!

wtorek, 16 marca 2010

Biszkopt z malinami

Dzisiejszy przepis pochodzi od Klaudii, przyjaciółki mojej cioci. Skąd ona go ma - nie mam pojęcia. Od pierwszego kęsa wiedziałam, że muszę od niej wyciągnąć ten przepis.
Ciasto jest dość słodkie, ale nie grozi nam zamulenie - jest bardzo lekkie. Idealnie nadaje się na letnią porę. Zimą (cóż z tego, że mija nam połowa marca, kiedy śnieg zalega wszędzie?) smakuje równie dobrze :)

Biszkopt z malinami i bitą śmietaną

Biszkopt:
  • 6 jajek
  • 150 gr cukru
  • 150 gr mąki pszennej
  • 1 budyń waniliowy
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
Ubijamy całe jajka aż wytworzy się piana, potem stopniowo dodajemy pozostałe suche składniki. Masę wkładamy do przygotowanej formy (najlepiej sprawdzi się prostokątna) i umieszczamy w piekarniku nagrzanym do 170°C na ok 20 minut.

Masa malinowa:
  • 250 ml syropu malinowego
  • 250 ml wody
  • 2 budynie waniliowe lub malinowe
  • 40 dag malin (świeżych lub mrożonych)
Syrop, wodę i budynie zagotowujemy (musimy uważać, żeby nie przegapić momentu, kiedy zacznie się wytwarzać gęsta masa budyniowa), po czym dodajemy maliny. Podgrzewamy w masie aż lekko się rozpadną (i ewentualnie rozmrożą). Tak powstałą ciepłą masę przekładamy na ostudzony biszkopt.

Warstwa śmietanowa + herbatniki:
  • 750 ml śmietanki
  • jak to określiła Klaudia, sztywnik (czyli ŚmietanFix lub podobne ustrojstwo) - ilość wg zaleceń producenta lub własnego uznania
  • herbatniki (ilość potrzebna na pokrycie powierzchni ciasta) 
  • cukier puder do posypania 
Śmietanę wraz z sztywnikiem ubijamy i przekładamy na zimną masę malinową, równo rozsmarowujemy. Następnie pokrywamy powierzchnię ciasta herbatnikami.
Teraz najgorsze: ciasto musimy zostawić na noc w lodówce (albo przynajmniej na parę godzin), żeby herbatniki zmiękły. Przed podaniem należy ciasto posypać cukrem pudrem.

Jeśli chcemy bardziej słodką wersję, możemy w trakcie ubijania dodać do śmietanki cukier puder, choć osobiście uważam, że i bez tego ciasto jest wystarczająco słodkie.


sobota, 16 stycznia 2010

Warzywa z warzywem i cielęciną

W związku z ogromem cielęciny, który okupuje naszą zamrażalkę, postanowiłam robić coś z jego częścią. Aktualnie mój Tato jest na etapie „nic lepsiejszego niż jarzyny z ryżem”, więc mój pomysł na cielęcinę z ryżem i jarzynami przyjął niemal z oklaskami. Właściwie ryż to też jarzyna, prawda? „Ryż z jarzynami” to określenie ze znanej i lubianej serii „masło maślane”, czyż nie? Z pewnością kognitywiści mają swoje zdanie na ten temat, ale jako radosna literatka wolę go nie poznawać.

Cielęcina z ryżem i jarzynami
  • cielęcina
  • ryż sypki
  • warzywa (wedle gustu, u mnie mieszanka warzywna z ryżem, w skład której wchodziło trochę papryki, troszkę pieczarek, troszkę groszku, troszkę kukurydzy, więc dodałam duuuużo startej marchwi i duuuużo zielonej fasolki szparagowej)
  • cebula, czosnek
  • przyprawy (Wedle gustu. Przecier pomidorowy i sos sojowy obowiązkowo, sól, curry; znalazłam prehistoryczną przyprawę do kuchni chińskiej, wygrzebałam z dna szafki sos chili,  który sprawił, że nie musiałam już (w)pieprzyć)
  • olej do smażenia 
  • kielonek wódki 
Cielęcinę podsmażamy. W trakcie smażenia dolewamy kielonek wódki (nie w celu wzmocnienia potrawy o procenty, bo te i tak wyparują. Wieść gminna niesie, że dodanie alkoholu sprawia, iż mięso mięknie szybciej. Rzeczywiście, zmiękło. Nie wiem jednak, czy to zasługa delikatnego mięsa czy alkoholu. Może obydwu?). Gdy mięso ładnie się już przyrumieni, dodajemy pokrojoną cebulę i czosnek oraz ryż sypki (myślę, że ok 1,5 szklanki wystarczy). Kontynuujemy smażenie. Gdy ryż utraci swoją szklistość a cebula przeciwnie, zeszkli się(lub, jak u mnie, nieco się przypalą khy khy) dorzucamy warzywa oraz wlewamy  tyle wody, ile ryżu dodaliśmy. Jeśli warzywa były mrożone, grzejemy mocno aż się rozmrożą, następnie przykrywamy naczynie i dusimy na wolnym ogniu aż ryż zmięknie, od czasu do czasu mieszając.
Następnie do smaku doprawiamy wymienionymi wyżej przyprawami.
I to by było na tyle.

Gdy słodyczy zbyt wiele...

warto ją zrównoważyć czymś kwaśnym. Myślę, że kapuśniak idealnie nadaje się do tego celu.

Kapuśniak
  • ok 1,5 kg kapusty kiszonej
  • ok 50 dag boczku wędzonego
  • jarzyny do wywaru (kilka marchwi, pietruszek, seler, por), ziele angielskie, liść laurowy
  • ziemniaki
  • cebula
  • mąka 
Boczek, jarzyny i przyprawy wkładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy na średnim ogniu przez ok 2 h. Jeżeli mamy sporo czasu, kapustę możemy ugotować w wywarze (trwa to ok 1,5 h), jeśli nie - gotujemy ją w osobnym garnku, równolegle z wywarem. Oczywiście przed gotowaniem trzeba ją poszatkować i, jeśli jest bardzo kwaśna, raz przepłukać (pamiętajmy, że jeżeli będziemy ją gotować w drugim garnku, część owej kwaśniowatości przejmie woda). Ziemniaki kroimy w kostkę i,  jeśli kapustę gotujemy osobno, dodajemy do wywaru, aby się ugotowały. Jeśli w wywarze kąpie się kapusta, ugotujmy ziemniaki w osobnym garnku. Podobno w towarzystwie czegoś kwaśnego nie ugotują się dobrze (tak przynajmniej mówi mądrość mojego Taty i moje doświadczenie, być może mylne?).
Łączymy wszystkie dotychczas wymienione składniki i trzymamy na wolnym ogniu.
Trzeba jeszcze przygotować zasmażkę, która posłuży nam do zagęszczenia kapusniaka i nada mu dodatkowy walor smakowy. W tym celu kroimy cebulę w kostkę i podsmażamy na wolnym ogniu. Gdy się zeszkli, posypujemy ją mąką, aż przestanie się wchłaniać. Smażymy jeszcze chwilę i zdejmujemy z ognia. Zasmażkę przed dodaniem do zupy rozrabiamy wywarem z zupy lub wodą. Pozwoli  to uniknąć grudek. Dodajemy ją więc do garnka, mieszamy i rozkoszujemy się pyszną zupą.


sobota, 9 stycznia 2010

Wybawiciel

Przy takiej pogodzie potrzebny jest jakiś wybawca od zimowej handry. Oto moja propozycja:

El Salvador
  • 1,5 miarki jasnego rumu
  • 0,5 miarki likieru orzechowego
  • 0,5 miarki soku z limonki
  • odrobina grenadyny
Wszystko shakerujemy z dużą ilością lodu, przelewamy do kieliszka koktajlowego.
Nie wszyscy lubią kwaśne drinki, ja nie będę narzekać na mojego Wybawcę.


poniedziałek, 28 grudnia 2009

Makówki

Nie wiem, na ile śląskie są moje makówki, skłonna jestem jednak uznać, że ile domów tyle metod ich przyrządzania. Ja robięco roku makówki zgodnie z tym, co podpowiada mi pamięć odnośnie naszej rodzinnej tradycji.

Makówki
  • mleko
  • pomielony mak (ok 40 dag)
  • chałka
  • bakalie (różniaste, np rodzynki suszone figi, daktyle, orzechy - dobrze sprawdzają się migdały w słupkach)
  • łyżka masła
  • cukier
Bakalie kroimy na kawałki, wrzucamy do maku wraz z masłem i ok 2 łyżkami cukru, zalewamy wszystko mlekiem i stawiamy na średnim ogniu. Trudno mi powidzieć, ile ma być tego mleka. Masa nie możę być zbyt gęsta, żeby się nie przypaliła, jednak nie może być go zbyt dużo. Mak nie powinien "pływać" w mleku.
Co jakiś czas trzeba przemieszać masę, żeby nie przypaliła się od spodu. Gotujemy przez jakiś kwadrans, do 25 minut.
W międzyczasie kroimy chałkę i układamy ją na dnie miski. Wylewamy na nią gorącą masę makowo-mleczno-bakaliową. Masę układamy w taki sposób, zeby w środku powstało małe wgłębienie. Całość posypujemy dodatkowo rodzynkami i cukrem. Po ostygnięciu wkładamy do lodówki lub odstawiamy w chłodne miejsce.


środa, 23 grudnia 2009

Gratka dla Ciasteczkowych Potworów III

Chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że ten przepis również znalazłam w Galerii Potraw.

Ciasteczka Czekoladowe Nigelli
  • 30 dag mąki
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 25 dag miękkiego masła
  • 5 dag kakao
  • 12,5 dag cukru pudru

Wszystkie suche składniki łączymy, aby mąka przeszła zapachem kakaa. W misce miksujemy masło z cukrem, dodajemy suche składniki i dalej miksujemy, aż składniki się połączą.
Tak podaje przepis, ja osobiście pragnę zauważyć, że na końcu i tak trzeba je lekko zagnieść ręką.
Ciasto powinno przypominać rozgrzaną w rękach plastelinę, jest bardzo plastyczne.
Lepimy kulki wielkości orzecha włoskiego (to ten, który wygląda jak mózg), spłaszczamy i wykładamy na blachę pokrytą papierem. Pieczemy 5 minut w temp. 170°C, a następnie 10 minut w temperaturze 150°C.
Tak twierdzi przepis. Prawdę powiedziawszy, nie stosuję się do tego zalecenia, piekę je kwadrans w temperaturze ok 170°C (zanim piekarnik wychłodzi się do 150°C zdąży minąć te 10 minut:).

Coś zrobiłam z nimi nie tak, ponieważ rozpłynęły się za bardzo po blasze (z pewnością nie przez temperaturę). Niemniej jednak, liczy się treść książki a nie okładka, nu? W smaku pozostały dobre, cudnie czekoladowe.
Podczas pieczenia ma się wrażenie, że przez kuchnię przelewają się hektolitry czekoladowego budyniu. Boski zapach :)
Dopadłam w sklepie gotowy lukier, więc postanowiłam go użyć. Najbardziej pasował mi on właśnie do czekoladowych ciasteczek. Biały zrobiłam z soku cytrynowego połączonego z cukrem pudrem.


Gratka dla Ciasteczkowych Potworów II

Pamiętna przebojów z postem poświęconym zapiekance ziemniaczanej, każdemu rodzajowi ciasteczek poświęcę osobnego posta. Zawsze to lepiej stracić tekst poświęcony jednemu rodzajowi niż trzem.

Śmietankowe kwiecie

W oryginale nazwa brzmi "śmietankowe serca", jednak zamiast serca do wykrawania wzięłam kwiatek, stąd konieczność zmiany nazwy. Przepis wzięłam chyba z Galerii Potraw, ale było to dawno temu i nie potrafię teraz znaleźć tego wątku na forum.
  • 27 dag mąki
  • 25 dag miękkiego masła
  • 5 łyżek śmietanki wysokoprocentowej
  • 1 jajko
  • cukier kryształ do posypania
 Żółtko oddzielamy od białka i zagniatamy z mąką, masłem i śmietanką. Otrzymane ciasto wałkujemy (nie obejdzie się chyba bez podsypywania mąką) i wykrawamy ciasteczka. Układamy je na blaszce, smarujemy białkiem i posypujemy cukrem. Trzeba go nasypać dużo, ponieważ samo ciasto nie zawiera cukru.
Pieczemy ok 17-20 minut w temperaturze 175°C, aż lekko się zrumienią.
Nasze nieco się zbrązowiły, użyłyśmy brązowego cukru.
Ciasteczka są bardzo kruche i delikatne.


Gratka dla Ciasteczkowych Potworów

W związku z nadchodzącymi Świętami dwie stare kobiety (czyli ja i moja amiga, z którą  dzieliłam ławkę w podstawówce) postanowiły spotkać się i upiec kilka ciasteczek. Jako, że w zgranym duecie praca idzie cztery razy szybciej, zdążyłyśmy w ciągu 2,5 h zrobić trzy rodzaje

Oto pierwszy z nich:

Kruche ciasteczka imbirowo-pomarańczowe

Przepis na nie pozwalam sobie skopiować z niezastąpionej Galerii Potraw
Składniki:

175g mąki pszennej, plus trochę na podsypywania
1 łyżeczka utartego imbiru
1/2 łyżeczki soli
skórka otarta z jednej pomarańczy
100g zimnego masła, pokrojonego na małe kawałki
50g jasnego brązowego cukru
1 łyżka mleka

Wykonanie:

 Zmieszać wszystkie składniki i zagnieść - włożyć na około 30 minut do lodówki, po tym czasie rozwałkować na wysypanej mąką stolnicy, wykrawać kształty, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.


Mój cukier był dość gruby, przez co da się go wyczuć w czasie jedzenia. Mnie to jednak nie przeszkadza, lubię sobie chrupać. Jeśli komuś nie odpowiada chrząst cukru między zębami, może użyć cukru pudru.\




Jako, że złoto w tym sezonie niemodne, postanowiłyśmy utrzymać je w tonacji klasycznego brązu (to wcale nie dlatego, że za bardzo je spiekłyśmy, o nie! ;)

sobota, 19 grudnia 2009

"Karrrrrrrrtofle!"

Muszę wyznać, że Blogger do spółki z Operą testują dziś moją cierpliwość. Już dwukrotnie trzykrotnie (ostatnim razem uratowałam ten wstęp od popadnięcia w nicość) utraciłam niemal cały tekst, gdyż nagle wczytywać mi się zaczęła jakaś inna strona (tak wiem, wiem, to ja sprawiłam, że to się stało, niemniej jednak zdrowiej gniew swój lepiej kierować przeciw czemuś niż sobie).

Tytuł dzisiejszego posta to okrzyk woźnicy ogłaszający, iż ten przybywa i ma na sprzedaż ziemniaki. Mężczyzna taki, chyba w okresie letnim, poruszał się starą otwartą furmanką, do której zaprzęgnięty był koń. Nie był to oczywiście zawsze jeden i ten sam jegomość. To raczej pewien typ, taki stary rodzaj akwizycji. Ciekawe, czy gdzieś jeszcze jest on uprawiany?

Ale ale! Ten blog ma charakter kulinarny a nie sentymentalno-wspominkowy. Do rzeczy więc:

Zapiekanka ziemniaczana
  • ziemniaki
  • cebula
  • kapusta kiszona
  • kiełbasa, krakowska sucha (to też rodzaj kiełbasy, wyróżniam ją jednak z powodu tego, iż zwykle się ją je na chlebie a nie przygrzewa)
  • odrobina oleju

Ziemniaki kroimy w cienkie plasterki. Kiełbasę pokrojoną w kostkę podsmażamy na patelni. Warto, dla odtłuszczenia potrawy, zrobić to na tłuszczu własnym kiełbasy. W tym celu kiełbasę podgrzewamy na średnim ogniu, aż trochę się go wytopi i dopiero wtedy zwiększamy moc. Działa to w przypadku patelni teflonowych, przy innych też powinno się sprawdzić. Kapustę kiszoną i cebulę drobno kroimy. Warto upewnić się wcześniej, czy kapusta nie wymaga przepłukania.
W naczyniu żaroodpornym układamy kolejno ziemniaki, kapustę, cebulę i kiełbaskę. W zapiekance mają dominować ziemniaki, reszta to raczej dodatek, nie przesadzajmy więc z ilością. Właściwie każda warstwa wygląda bardziej jak ziemniaki posypane kapusta, cebulą i kiełbasą. Każdą warstwę przyprawiamy. Kontynuujemy zabawę warstwową aż do wypełnienia naczynia lub zużycia wszystkich składników. Na górze powinny znaleźć się ziemniaki.
Zapiekankę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200°C na około 50-60 minut.
I tyle.


czwartek, 17 grudnia 2009

Babsko z piasku

Czyli mówiąc po naszemu

Babka piaskowa w polewie 

 składniki:
  •  3 jajka
  • 250 g masła
  • 1 szklanka cukru (babka wychodzi bardzo słodka, można więc nieco zmniejszyć ilość cukru)
  • cukier wanilinowy lub waniliowy 
  • 2 łyżki maki krupczatki
  • szklanka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • olejek do ciast, np cytrynowy 
Polewa czekoladowa: 
  • pół czekolady gorzkiej
  • 3/4 czekolady mlecznej
  • odrobina mleka
  • kandyzowana skórka pomarańczy do dekoracj 
Masło wkładamy do rondelka i topimy na wolnym ogniu. W tym czasie całe jajka wraz z cukrem i cukrem wanilinowym/waniliowym ucieramy. Do miski z utartą masą przesiewamy mąkę pszenną, krupczatkę oraz proszek do pieczenia i dokładnie łączymy z masą. Następnie wlewamy ciepłe masło i ponownie mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Pod koniec dodajemy olejek do ciast.
Masę przelewamy do przygotowanej wcześniej formy i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C. Nie wypuszczamy stamtąd przez jakieś 40-45 minut. 

Gdy babka całkowicie ostygnie, wyjmujemy ją z formy. 
Przygotowujemy polewę: czekolady wraz z mlekiem topimy w kąpieli wodnej lub na wolnym ogniu. Moja płyta ma tak dużą skalę mocy (1-10), że mogę topić czekoladę bezpośrednio kładąc ją na palnik i włączając 4-5. 
Jeśli chodzi o ilość mleka, to trudno ją jednoznacznie określić. Trzeba po prostu dolewać i obserwować konsystencję polewy. I oczywiście mieszać.
Gotową polewą pokrywamy ciasto i posypujemy skórką kandyzowaną dla ozdoby (można też kokosem lub innym artefaktem cukierniczym, który akurat mamy pod ręką).
Uwaga: polewa z mlekiem nigdy do końca nie zastyga.


wtorek, 29 września 2009

Sałatka ryżowa z warzywami


Do naszej dzisiejszej sałatki potrzebować będziemy:
  • pół papryki żółtej
  • pół papryki czerwonej
  • pół bardzo długiego lub jeden mniejszy zielony ogórek
  • 8 małych ogórków konserwowych
  • pół jabłka
  • pół cebuli 
  • woreczek ryżu 
  • majonez
  • musztardę
  • pieprz, sól
  • gouda
  • szynka 
Ryż gotujemy na sypko w osolonej wodzie. Papryki, ogórki, cebulę i jabłko kroimy na małe kawałki, mieszamy z ryżem i doprawiamy majonezem, musztardą, pieprzem i solą.

Nie należy przesadzać z przyprawami, gdyż sałatka musi się przegryźć i dopiero wtedy ukaże nam swoje prawdziwe oblicze. Dosolić i dopieprzyć zawsze się da, odsolenie potrawy jest conajmniej trudne. Musimy ją zostawić w lodówce na conajmniej 3 godziny, a najlepiej na całą noc.


poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Zapiekanka ryżowo-grzybowa

Dziś kolejny pomysł na prosty i smaczny obiad dla całej rodzinki.

Zapiekane udka z kurczaka
  • maślanka, kefir lub jogurt naturalny (ilość zależy od liczby udek)
  • udka z kurczaka 
  • przyprawy 
Oczyszczone udka zalewamy maślanką, kefirem lub jogurtem naturalnym (wedle upodobań). Osobiście używam maślanki, chociaż na codzień jej zapach jest dla mnie nieznośny i miałam pewne opory przed pierwszym jej użyciem. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ po umyciu nie pozostał nawet cień maślankowego zapachu. Należy je moczyć conajmniej dwie godziny. Najlepiej będzie, jeśli zostawimy je na całą noc. Dzięki temu zabiegowi upieczone udka będą bardziej kruche i delikatne. Również inne części kurczaka możemy w ten sposób przygotować wcześniej.
Przed pieczeniem udka należy dokładnie umyć i przyprawić. Pieczemy je w piekarniku nagrzanym na ok 180°C do czasu, aż nabiorą złotego koloru. Od czasu do czasu należy je przewrócić.

Zapiekanka ryżowo-grzybowa
  • półtorej szklanki ryżu
  • 80 dag pieczarek
  • 2-3 jajka
  • zielona cebulka lub szczypiorek (opcjonalnie)
  •  ser żółty do posypania
  • sól, pieprz
Ryż gotujemy: wrzucamy do garnka i zalewamy dwukrotnie większą ilością wody. Mówiąc prościej: jeśli jeśli wzięliśmy półtorej szklanki ryżu, dajemy 3 szklanki wody. Dodajemy trochę soli i zagotowujemy. Chwilę trzymamy jeszcze na ogniu po czym zdejmujemy ryż na bok i pod przykryciem pozwalamy mu dojść. Od czasu do czasu trzeba go przemieszać, dzięki temu nie poskleja się.
Doglądanie ryżu nie jest zajęciem tak absorbującym, żeby wykluczało jakąś inną aktywność. Mozemy więc zająć sie pieczarkami.
Kroimy je na kawałki i lekko osolone podsmażamy na maśle. Gdy będą już gotowe, odstawiamy na bok i czekamy aż wystygną. 
Gdy zarówno ryż, jak i pieczarki są już gotowe, możemy je ze sobą połączyć. Doprawiamy je solą i pieprzem do smaku. Gdy dołączy surowe jajko, nie będziemy już mogli kosztować (no chyba, że lubimy salmonellę), warto więc w tym momencie dodać odpowiednią ilość. Nie zapominajmy, że wysoka temperatura spotęguje ostrość pieprzu.
Żółtka oddzielamy od białek, dodajemy do letniej masy (jeśli będzie gorąca, zetną się) i dokładnie mieszamy. Białko ubijamy, pianę dodajemy do masy i delikatnie mieszamy. 
Całość przekładamy do naczynia, w którym będziemy piec zapiekankę i posypujemy żółtym serem.
Pieczemy w piekarniku w towarzystwie kurczaków przez jakieś 20 minut. Gdy robimy samą zapiekankę, temperatura piekarnika może być o jakieś 15°C niższa, wtedy trzeba ją potrzymać w piekarniku ok 5 minut dłużej.
Przed podaniem możemy jeszcze zadbać o bogactwo kolorów na tależu posypując ją zieloną cebulką lub szczypiorkiem. 



niedziela, 30 sierpnia 2009

Pomysł na obiad

Pozwolę sobie zaprezentować zestaw, który wspólnie z Beą stworzyłyśmy w pewną niedzielę.

Kotlety schabowe 
Jest to potrawa na tyle powszednia, że chyba nie ma sensu poświęcanie jej dużej uwagi. Ot, rozbite  kotlety doprawić wg gustu, otoczyć w jajku i bułce tartej i usmażyć.

Ziemniaki
Tu jest chyba jeszcze mniej do opowiadania. U mnie: obrane i ugotowane w osolonej wodzie.

Sos pieczarkowo-brokułowy
To główny bohater naszego obiadu.
Potrzebne będą:
  • brokuły
  • pieczarki (mniej więcej tyle, ile brokuł)
  • słodka śmietanka
  • sól, pieprz, maggi
  • masło do smażenia
  • Kucharek/Vegeta 
Brokuły kroimy i podgotowujemy w osolonej wodzie (powinny być półtwarde, inaczej rozpadną się w sosie, tak jak mnie), po czym przelewamy zimną wodą dla zachowania żywego koloru.
Pokrojone na cząstki pieczarki podsmażamy na gorącym maśle zwracając uwagę, aby pokryło wszystkie grzyby. Posypujemy je mąką (nie ma co sobie żałować) i mieszamy do czasu, aż wszystkie pokryją się mąką. Gdy to nastąpi, zalewamy je mieszanką Kucharka i wody (około szklanki) i szybko mieszamy, co na tym etapie przygotowań jest kluczowe, jeśli chcemy uniknąć grudek. Gdy uzyskamy jednolitą masę, dusimy je w sosie przez około 10-15 minut.
Po tym czasie dodajemy słodką śmietanę oraz przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i maggi

Biała masa muzyczna... tfu! cukrowa

Dziś chciałam zaprezentować dzieło pracy wielu rąk (ściślej mowiąc 6), które pochyliły się nad stołem z wałkiem i nożem, aby spełnić dziecięce marzenie. A właściwie nastoletnie.
Z braku czasu i predyspozycji cukierniczych, zostałyśmy zmuszone wykorzystać gotowe produkty w postaci spodów do ciast oraz kremu. Z dwóch warstw ciasta wycięłyśmy kształt gitary (całe to krojenie przypomina mi trochę układanie puzzli) i przełożyłyśmy kremem. Wierzchnią warstwę pokryłyśmy cienko dżemem truskawkowym iiiiiiiiiiiiiii zaczęła się zabawa!
Przepis na masę cukrową, podany przez dorotaxx.1, znalazłam dawno temu w Galerii Potraw. Pozwolę sobie poniżej zacytować

Biała masa cukrowa
80 dag cukru pudru 
10 dag glukozy ( w płynie lub w proszku) 
4 łyżeczki żelatyny 
70 ml wody


Zelatynę moczyć w wodzie (ciągle mieszając) aż się rozpuści. 
Postawić naczynie z rozpuszczoną żelatyną nad parą wodną lub na gazie i dodać glukozę (ja dodaje w proszku). Ciągle mieszac syrop uważając aby sie NIE ZAGOTOWAŁ!!!
Jak się zagotuje, wywalić do kosza i zacząć jeszcze raz.

Kiedy syrop ostygnie (ale nie całkowicie) stopniowo dosypywać przesiany cukier puder ciągle mieszając. Nie koniecznie trzeba dodawac cały cukier, trzeba wyczuc ten moment, kiedy nalezy przestac go dodawac . Duzo zalezy od jakosci cukru pudru.
Wyrabiać aż masa będzie miała konsystencje plasteliny. 

Blat lekko posypać mąką ziemniaczaną i wałkować mase podsypując tą mąką tak aby masa nie przyklejała się do blatu
Rozwałkowaną mase zwinać na wałek lub układając na przedramieniu przeniesć na tort posmarowany masą na bazie masła , dopasowac rękami i obkroić niepotrzebne boki.
Po wyrobieniu masa jest koloru białego, więc z powodzeniem można ją farbować farbnikami spożywczymi (ja wykorzystałam płynne firmy Schwartau). Brązowa farba to rozpuszczona czekolada (nie chciało mi się już lepić ;).
Dodam, że w moim odczuciu masa jest megasłodka i nie da się jej zjeść zbyt dużo, dlatego też większość z mojej porcji zwykle odkładam na bok.


czwartek, 27 sierpnia 2009

Kici kici

Panie i Panowie, pragnę wszem i wobec ogłosić, iż mam kota! Prawdę powiedziawszy mam ich kilka.
Dziś przedstawię jednego z nich, jest bardzo elastyczny i najchętniej przyjmuje format szklanki old-fashioned (choć przypuszczam, że w charakterze kałuży na dywanie czułby się równie dobrze).  Jeśli pamięć mnie nie zawodzi (a to niestety zdarza się jej często), przepis pochodzi z tej książki
Różowy kociak
  • 75 ml soku ananasowego
  • 50 ml ginu
  • 50 ml soku grejpfrutowego
  • 10 ml grenadyny (lub jakiegoś syropu z czerwonych owoców)
  • 10 ml syropu grejpfrutowego (opcjonalnie)
Alkohole i soki wraz z lodem mieszamy w shakerze (to właśnie ze wstrząsania soków powstała ta pianka widoczna na zdjęciu) i przelewamy do szklanki. Wlewamy syropy od góry jednostajnym cienkim strumieniem (tak, aby osiadły na dnie). Podajemy. Przed wypiciem warto wymieszać.

środa, 26 sierpnia 2009

Żółtki dwa...

... sia la la

Dziś chciałam zaprezentować dwa drinki, na które przepisy znalazłam w odmętach Internetu.

 007

Jest to lekki, ożywczy drink idealny na letnie wieczory.

Tym razem dla odmiany nie podam, ile mililitrów czego mamy wlać. Odwołam się do zapodzianej gdzieś w zakamarkach mojego mózgu wiedzy matematycznej i podam proporcje. Proszę o uwagę!

1:1:1 w kolejności wódka, sok pomarańczowy i Sprite (moje ostatnie badania rynku niemieckiego (czyli mówiąc prościej picie wszystkiego, co się nawinie) wykazały, iż 7UP jest słodszy niż Sprite, rezygnuję więc z napoju z siódemką).

Wódkę, sok pomarańczowy i lód wstrząsamy w shakerze, przelewamy do szklanki typu old-fashioned (czyli niskiej z grubym dnem) i uzupełniamy Spritem (nie możemy nim wstrząsać, bo bombelki uciekną w siną dal). Pijemy! 

Kwiat pomarańczy

  • 80 ml ginu (rozważam, czy opcja 60 ml nie będzie lepsza)
  • 80 ml soku pomarańczowego
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • ok 5 ml cytryny

Wszystkie składniki oraz lód mieszamy w shakerze. Pierwotnie ten drink nie zawierał w sobie soku cytrynowego i był bardzo ostry w smaku. Jako, że my, baby, podniebienie mamy delikatne, przełamałam nim ostrość ginu (choć nadal można go polecić głównie osobom lubiącym sączyć nieco mocniejsze mieszanki)

Musicie mi uwierzyć na słowo, że na tym zdjęciu jest inny drink :)

wtorek, 11 sierpnia 2009

Ryba w cieście piwnym

Głównym bohaterem dzisiejszej notki będzie ryba w cieście piwnym. Nauczyłam się robić ją od mojego Taty, skąd on wziął przepis - nie mam pojęcia.
Ryba
  • filety z białej ryby (osobiście używam tej złej i wstrętnej pangi, to jedna z nielicznych ryb które jestem w stanie zjeść)
  • mała butelka jasnego piwa
  • mąka
  • jajko 
  • przyprawy (np gotowa mieszanka przypraw do ryb)
  • olej do smażenia (złej i wstrętnej margaryny nie używam)
Mąkę i piwo w proporcjch 1:1, jajko oraz przyprawy mieszamy mikserem do uzyskania gładkiej masy. Na 6-7 kawałków fileta biorę po szklance mąki ir piwa. Ciasto powinno być gęstsze niż naleśnikowe. W razie potrzeby można dodać więcej mąki, aby ciasto dobrze okleiło rybę. Przy wyborze miski warto wziąć poprawkę na piwną pianę. Z dwojga złego lepiej wybrać za dużą niż za małą.
Filety kroimy na kawałki (rozmiar "na oko") i wrzucamy do miski z ciastem. Następnie mieszamy tak, aby ciasto dobrze pokryje rybę i po kawałku wrzucamy ją na rozgrzany olej. Smazymy do czasu, aż się lekko zbrązowi.
W dzisiejszym odcinku występują również:
Ziemniaki z koperkiem
Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie. Prostym sposobem na dokładne pokrycie ich koperkiem jest wrzucenie poszatkowanej zieleniny do garnka odcedzonymi już ziemniakami, nakrycie go pokrywkąi energiczne wstrząśnięcie.
Sałata w sosie śmietanowym:
  • sałata zielona
  • sałata lodowa
  • słodka śmietanka
  • śmietana kwaśna
  • sól, pieprz, cukier, koperkowa przyprawa do sałatek Knorr'a
Ponoć smakuje jak stara dobra babcina sałata, smak dzieciństwa wielu ludzi (dla mnie w dzieciństwie wszystko co zielone było ZŁEM, więc polegam na opinii innych)
Sałatę zieloną i lodową (która w sumie też jest zielona) rwiemy na małe kawałki. W shakerze (lub miseczce) mieszamy śmietany w proporcjach 1:1 (celowo nie podaję ilości, zależy ona od ilości sałat), sól, pieprz, cukier i przyprawa Knorr'a (do smaku). Można podrasować poszatkowanym koperkiem. Po połączeniu z sosem kawałki sałaty "opadną" i powstanie trochę bardziej zwrata masa.

wtorek, 23 czerwca 2009

Porzeczkowa chmurka na kruchym cieście

Żeby nie było, że te studenty kurwa (pozdrowienia dla panów z Syfnowca) tylko piją, tym razem coś w postaci bardziej stałej i do tego pozbawionej jakichkolwiek %!

Przepis pochodzi ze strony Wielkie Żarcie. Podążając za rzeczonym przepisem użyłam margaryny, jednak następnym razem zastąpię ją masłem. Za późno przypomniałam sobie, że zapach margaryny mnie odrzuca. Ale i tak wyszło nieźle, ostatecznie nie jest ona wyczuwalna w cieście. Niemniej jednak podczas ugniatania wolę zapach maślany ;) I właśnie uświadomiłam sobie, że przymiotnik po rzeczowniku zaczyna mi lepiej brzmieć. To zły znak!

Samo ciasto jest bardzo smaczne, kontrast między słodką pianką a kwaskowatymi porzeczkami jest ciekawy.

Porzeczkowa chmurka na kruchym cieście

Kruche ciasto:

  • 40 dag mąki
  • 1 margaryna/25 dag masła
  • 3 łyżki cukru pudru (ja dodałam trochę więcej, bo wydało mi się mało słodkie jak spróbowałam. Uwielbiam próbować surowe ciasta)
  • 3-4 żółtka
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Pierzynka

  • 5-6 białek
  • 30 dag cukru 
  • 2 szklanki porzeczek (dałam 3,  bo nie miałam co zrobić z nadmiarem)

Autorka przepisu, Gapa_1410, napisała:
Ciasto wyrobić na stolnicy, podpiec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni ok. 15 min, ostudzić, nałożyć pianę ubitą z białek i cukru; wymieszaną z porzeczkami. Podpiec lekko w piekarniku aby piana zamieniła się bezę. Zajadać raczej gdy ostygnie, ale gdy nie możemy się powstrzymać możemy skonsumować je lekko ciepłe. Smacznego!!!

Ze swojej strony dodam, że ciasto z pierzynką piekłam około 20 minut, aż zbrązowiała na wierzchu, a moja beza była nawet po wystygnięciu w dość miękka. Nie wiem czy tak ma być, zjeść się dało ;)

A, smakuje lepiej niż wygląda. I na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciu (nic biedne nie poradzi, że pani fotograf taka leniwa i uzdolniona inaczej, czyli wcale)




niedziela, 21 czerwca 2009

Té Fresco

Inspirowałam się drinkiem z pewnej kawiarni. Niestety (lub stety) ponownie potrzeba okazała się być matką wynalazku, zamiast napoju winogronowego jest sok wiśnia-jabłko, a zamiast wody mineralnej sprite. 
Fresco
  • 20 ml wódki
  • 20 ml likieru melonowego
  • 100 ml soku wiśnia-jabłko (znanego również jako świnia-jabłko)
  • 100 ml sprite
  • lód
Składniki niegazowane wymieszać w shakerze, uzupenić spritem. Wsjo.
Drink jest łagodny, lekko musujący, ani słodki ani kwaśny. Idealnie sprawdzi się, gdy o 5 popołudniu będzie zbyt ciepło na herbatę ;)