Ciasteczka Czekoladowe Nigelli
- 30 dag mąki
- 1/2 łyżeczki sody
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 25 dag miękkiego masła
- 5 dag kakao
- 12,5 dag cukru pudru
Wszystkie suche składniki łączymy, aby mąka przeszła zapachem kakaa. W misce miksujemy masło z cukrem, dodajemy suche składniki i dalej miksujemy, aż składniki się połączą.
Tak podaje przepis, ja osobiście pragnę zauważyć, że na końcu i tak trzeba je lekko zagnieść ręką.
Ciasto powinno przypominać rozgrzaną w rękach plastelinę, jest bardzo plastyczne.
Lepimy kulki wielkości orzecha włoskiego (to ten, który wygląda jak mózg), spłaszczamy i wykładamy na blachę pokrytą papierem. Pieczemy 5 minut w temp. 170°C, a następnie 10 minut w temperaturze 150°C.
Tak twierdzi przepis. Prawdę powiedziawszy, nie stosuję się do tego zalecenia, piekę je kwadrans w temperaturze ok 170°C (zanim piekarnik wychłodzi się do 150°C zdąży minąć te 10 minut:).
Coś zrobiłam z nimi nie tak, ponieważ rozpłynęły się za bardzo po blasze (z pewnością nie przez temperaturę). Niemniej jednak, liczy się treść książki a nie okładka, nu? W smaku pozostały dobre, cudnie czekoladowe.
Podczas pieczenia ma się wrażenie, że przez kuchnię przelewają się hektolitry czekoladowego budyniu. Boski zapach :)
Dopadłam w sklepie gotowy lukier, więc postanowiłam go użyć. Najbardziej pasował mi on właśnie do czekoladowych ciasteczek. Biały zrobiłam z soku cytrynowego połączonego z cukrem pudrem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz